Zapraszamy na wspólną wędrówkę po Szwecji...
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Nasze wycieczki | O nas | Relacje naszych przyjaciół
RSS

Relacje naszych przyjaciół

czwartek, 28 czerwca 2012

Ruszamy na podbój

   Zachęcamy do przeczytania relacji naszego kolegi  Michała, który wybrał się z kuzynem do Karlskrony na rowerze :)

Decyzję o wyjeździe podjęliśmy błyskawicznie, szybko sprawdziliśmy prognozę pogody, zaplanowaliśmy wolne w pracy, znaleźliśmy znajomych żeby zajęli się psem i już byliśmy gotowi płynąć.  Oczywiście rowery zasłużyły na szybki przegląd, tylko na wszelki wypadek, bo sezon rozpoczęliśmy już jakiś czas temu ;)

Nadszedł dzień wyjazdu i już niemiła niespodzianka, 2 godziny przed odprawą zaczęło padać tak bardzo, że trudno nam było dojechać na terminal, ale udało się. Po szybkiej odprawie wjechaliśmy na prom, gdzie w ciepłej kabinie mogliśmy się wysuszyć.

Gdy dopłynęliśmy do Karlskrony, pogoda no cóż, raczej nie zachwycała, ale jak to mówią Szwedzi „nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania” zatem niezrażeni założyliśmy bluzy i ruszyliśmy malowniczą ścieżką wzdłuż brzegu wyspy do centrum. Po drodze zahaczyliśmy o Wamoparken, rozległy park, który oprócz miejsca spotkań okolicznych mieszkańców jest zarazem skansenem. Po krótkim zwiedzeniu kilku chatek i wysłuchaniu koncertu rozegranego przez przedszkolaków na instrumentach zrobionych z puszek i plastikowych butelek udających trąbki ruszyliśmy dalej.

Po około godzinie jazdy na rowerze, podziwiając widoki i zachwycając się dziesiątkami wysepek porozrzucanych na zatoce dojechaliśmy do Muzeum Marynarki Wojennej (Marinmuseum). Gorąco polecamy ekspozycję, dzięki której można w łatwy, szybki i przystępny sposób poznać historię Karlskrony, miasta tak istotnego w historii Szwecji. Wystawa zabiera nas w niezapomnianą podróż, która pozwala poznać życie ówczesnych Szwedów, ich upodobania oraz nastroje panujące wśród społeczeństwa.  Na piętrze muzeum, znajduje się bardziej współczesna cześć ekspozycji dotycząca przemian w Europie i na Świecie w dobie Zimnej Wojny oraz  tego jak oddziaływało to na Szwecję.  Nowoczesne  audioguide’y   nagrane przez aktorów również w języku polskim są znakomitym przewodnikiem i pozwalają łatwo przenieść się 300 lat wstecz.

Szwedzkie klimaty

Gdy zwiedziliśmy wystawę wewnątrz muzeum nadszedł czas  na zwiedzanie kilku statków zacumowanych przy budynku i na szczęście ku naszej radości wyszło słońce i błyskawicznie się ociepliło.

Karlskrona  nie jest dużym miastem, dlatego po przejażdżce do ścisłego centrum, wysłuchaniu koncertu orkiestry Marynarki Wojennej, pojechaliśmy do dzielnicy małych kolorowych domków, niegdyś zamieszkiwanych przez najbiedniejszych, a to jedna z najbardziej prestiżowych dzielnic - Bjorkholmen. Niesamowitą radość sprawiało nam ściganie, uciekanie i gubienie się między domkami, ale ile można więc równie szybko podjęliśmy decyzje, że trzeba coś zjeść dlatego zaczerpnęliśmy informacji u przesympatycznych mieszkańców, którzy bez chwili wahania skierowali nas… do Marinmuseum.

To była  dobra decyzja,  bufet serwowany w muzeum dał nam siłę na więcej, dlatego sprawdziliśmy rozkład rejsów promu na oddaloną od Karlskrony o 25 minut wysepkę Aspo.

Wybujało nas niezmiernie, ale dla takich doznań estetycznych było warto. Przeurocza wysepka, która jest wielką łąką, na której chaotycznie i bez większego ładu porozrzucane jest kilka domków i ogromny jak na tamte warunki supermarket. Objechanie wyspy dookoła i wszerz nie było wielkim wyczynem sportowym, ale bardziej chodziło o spędzenie mile czasu.

I tak czas upłynął bardzo szybko i chcąc zdążyć na prom powrotny musieliśmy powoli wracać. Droga powrotna okazała się być łatwiejszą, ale zmęczenie nie pozwoliło nam  na zwiedzenie ruin w połowie drogi z centrum na terminal, dlatego odłożyliśmy to na kolejny raz, a teraz marzyliśmy tylko o prysznicu.

Ostatnią, poza snem na kołyszącym statku, atrakcją było wspólne ze Szwedami oglądanie meczu w C-View Bar. Oczywiście, chcąc w pełni wesprzeć drużynę szwedzką, w Stena Line Shopping zaopatrzyliśmy się w  szalik i koszulkę w barwach narodowych Szwedów ;) Jakże mile było być zaczepianymi przez Szwedów cieszących się, że również inni kibicują ich drużynie.

Szwecja w jeden dzień to zdecydowanie za mało na poznanie całej bogatej kultury szwedzkiej, ale na pewno zwiedzanie na rowerze daje większe możliwości. Poza tym na pewno tam wrócimy bo przecież to tak blisko…

Rowerowo :)

Tekst: Majkl, zdjęcia: Majkl